Eksplorować, zasiedlać, rozwijać, handlować, konsumować czy produkować? Którą drogę obierzesz, by stworzyć największe i najlepiej prosperujące galaktyczne imperium? Race of the Galaxy jest grą, której sekrety odkrywa się powoli. Pierwsza rozgrywka to najczęściej mozolna nauka symboli i poznawanie kart. Później zaczynamy dostrzegać zalety i wady poszczególnych zagrań. Z czasem nasze poczynania opieramy na jakiejś strategii, a nie chaotycznym wykładaniu kart. Odkrywamy powiązania między nimi i wszelkie działania stają się w pełni zaplanowanymi akcjami. Oczywiście, potrzeba na to czasu, ale RftG nie nudzi się zbyt szybko?

Gra jest prosta i dynamiczna, choć na początku mnogość ikonek i informacji przekazywanych na kartach może przerazić. Posługiwanie się nimi w końcu staje się intuicyjne i nie zakłóca przebiegu potyczki. Do plusów należy zaliczyć fakt, iż wszystkie akcje są rozpatrywane przez graczy jednocześnie, przez co unika się długich przestojów. Z drugiej strony, osoby początkujące w starciu z weteranami mają o wiele mniejsze szanse na wygraną. Znajomość kart i ich działania daje dużą przewagę na starcie. Lecz kilka rozgrywek i pomoc bardziej doświadczonych graczy zniweluje tę różnicę.
Wydawać by się mogło, że skoro jest to gra karciana, to czynnik losowy wywiera duży wpływ na rozgrywkę. Po kilkunastu partiach okazuje się jednak, iż to nie do końca prawda. Jesteśmy w stanie tak pokierować naszymi poczynaniami, by zmniejszyć go do minimum. Graczom dano do wyboru kilka dróg rozwoju galaktycznego imperium. Możemy zasiedlać nowe planety, podbijać je bądź zajmować się handlem lub nauką. I tylko od nas zależy, którą ścieżką podążymy.
Pewnie zaraz ktoś zapyta: jak to od nas, a przeciwnicy? Zasady zostały tak skonstruowane, byśmy nie ingerowali w poczynania i rozwój innych graczy. Nie uświadczymy tu kosmicznych bitew czy działań dywersyjnych, każdy koncentruje się na rozwoju własnej kolonii. Mimo to rozgrywka jest emocjonująca, a o zwycięstwie może zadecydować karta wykorzystana w ostatnim momencie.
Świadomie nie przedstawiłem dokładniejszych reguł rządzących grą. Zainteresowani mogą je ściągnąć ze strony wydawcy (zapisane w pliku PDF). Mimo wszystko najlepiej uczyć się ich, grając. Jest to najłatwiejszy i chyba najlepszy sposób. Po kilku turach wszystkie niejasności znikają, jedynie czasami zagląda się do pomocy, by odnaleźć wyjaśnienia, co oznaczają niektóre z ikon.
Należy pochwalić firmę G3 za porządne przetłumaczenie zasad i kart pomocniczych. Oprócz jednego niewielkiego błędu w składzie nie wyłapałem żadnych nieprawidłowości.
Samo wykonanie elementów gry - kart i żetonów - także nie budzi zastrzeżeń. Porządny papier i gruba tektura to standard, do którego przyzwyczaili nas wydawcy. Ilustracje może nie plasują się na poziomie Magic the Gathering, ale też nie odrzucają i idealnie wpisują się w klimat.
Podstawowa wersja pozwala na zabawę dwójce-czwórce graczy. Rozszerzenie The Gathering Storm oferuje możliwość dołączenia piątego uczestnika, jak również zagrania samemu przeciwko - jak określono w instrukcji - "przystosowującemu się robotowi", za którego poczynania odpowiadają rzuty specjalnymi kostkami. Ciekawe i całkiem niezłe zasady nie zastąpią jednak gry z przyjaciółmi.
Dodatek wprowadza niewiele nowych kart, bo raptem 18. Jak na rozszerzenie jest ich bardzo mało. Rewolucję stanowią specjalnie dodane zadania, których uczestnicy rozgrywki mogą się podjąć podczas zabawy. Losowo wybierane, znacząco wpływają na przebieg gry. Czasami zdobycie ich wymaga nie lada wysiłku, lecz z drugiej strony nagradzane jest dodatkowymi punktami zwycięstwa.
W zasadach umieszczono również alternatywne reguły z dobieraniem kart, czyli tworzeniem początkowej talii dla każdego z osobna.
Race for the Galaxy mogę polecić z czystym sumieniem. Gra prezentuje się naprawdę interesująco, każda rozgrywka przebiega inaczej, a i nasze szare komórki będą zmuszone do sporego wysiłku. Minusem okazuje się fakt, iż aby w pełni się nią cieszyć, trzeba poświęcić trochę czasu na poznanie wszystkich tajników. Z drugiej strony, stanowi to o sile owej pozycji. Za każdym razem odkrywamy w niej coś nowego. A dodatek? Jeśli wystartujecie w wyścigu o galaktykę, to nawet nie będziecie się zastanawiać, kupicie od razu, i - tak jak ja - zaczniecie czekać na następny, który pojawi się już niedługo. Ta gra naprawdę wciąga, nie mówcie, że nie ostrzegałem!