Gra, w której do ukończenia głównych wątków potrzeba pół roku zabawy, po kilka godzin dziennie? Brzmi to trochę jak bajka o żelaznym wilku... Jednak taka jest właśnie najnowsza produkcja Egosoftu
Niemcy ostatnio zasypali nas grami wyłamującymi się ze standardów objętościowych. Recenzowaliśmy tytuły, do których ukończenia potrzeba ponad setki godzin, ale X3: Terran Conflict przebija je wszystkie. W zasadzie można przy tej grze spędzić dowolną ilość czasu - ma strukturę otwartą - lecz na samo rozwiązanie wszystkich głównych wątków fabularnych nie ma co liczyć szybciej niż po 20-tu dobach zabawy bez chwili snu. A przecież to jedynie część atrakcji, do tego z czasem odblokowują się kolejne "kampanie", czyli nowe opcje startu. Nie wiemy, jakiej sumy zażyczy sobie za to Cenega, ale za tak wspaniałą i olbrzymią produkcję, zapewniającą rozrywkę na całe miesiące, można zażądać niemal dowolnych pieniędzy...
Fabuła gry X3: Terran Conflict stanowi kontynuację opowieści z poprzednich części serii. Nie znaczy to jednak, że wcześniej trzeba się z nimi zapoznać. To samodzielny produkt, do tego linia fabularna nie jest specjalnie zobowiązująca, choć ciekawa. Można bawić się nie tykając żadnego z głównych wątków. Dla osób zaczynających swą przygodę z Wszechświatem X najlepszą opcją jest start jako człowiek i podążanie za fabułą - pilotka, w której buty wskakujemy, nie wie nic o uniwersum, więc poznajemy je razem z nią. Misje są wielowątkowe i interesujące - pojawią się motywy ucieczek i pościgów, szpiegostwa i walki. Na dodatek zaś nagrody przewidziano hojne - przede wszystkim otrzymujemy kolejne jednostki.

Niełatwo przyporządkować gry z serii X3 do jakiegoś konkretnego gatunku. Mamy tu strategię ekonomiczną na wysokim poziomie, wraz z opcją zarządzania gigantycznym imperium finansowym. Mamy też możliwość poprowadzenia do walki wielkich flot wojennych. Miłośnicy symulatorów również znajdą coś dla siebie dzięki rozbudowanym opcjom dowodzenia statkami i okrętami, a każdą z dziesiątek jednostek lata się nieco inaczej. Handel, piractwo, wykonywanie rozmaitych zleceń... sposobów działania znajdziemy tu mnóstwo. Początki jednakże zawsze okazują się trudne. Nim na dobre rozkręci się zabawa, minie wiele, wiele godzin. Co prawda w poprzednich częściach serii było jeszcze ciężej, ale i tu nie jest łatwo. Podobnie jak i wcześniej wszelakie opcje w rodzaju kompresji czasu czy możliwości zapisu stanu gry trzeba sobie wykupić za wirtualną gotówkę ? istnieją w różnej formie w świecie przedstawionym. Ponieważ rozgrywka opiera się na czterech koncepcjach (Handluj, Walcz, Buduj, Myśl), w dalszym ciągu recenzji dokładnie przyjrzymy się tym aspektom zabawy.

HANDLUJ
Olbrzymi świat zaprezentowany w grze składa się z 225-ciu sektorów, w większości na starcie zawierających od kilku do kilkunastu stacji kosmicznych. Pomiędzy nimi latają tysiące statków handlowych. Każda stacja produkcyjna posiada określony potencjał i konkretne zapotrzebowanie na towary, zależne dodatkowo od rasy, do której należy. Ceny regulują podaż i popyt, więc zmieniają się w całkowicie nieprzewidywalny sposób za sprawą niezależnych kupców i działań gracza. Niektóre produkty powstają hurtowo w ciągu minut, inne pojedynczo w ciągu godzin. Pierwsze zderzenie z tak rozbudowaną ekonomią może oszołomić, ale nie należy wpadać w panikę. Gra jest przemyślana i mimo wysokiego poziomu komplikacji przyjazna dla użytkownika.

Handlować da się własnoręcznie - przypominają się tu produkcje typu Freelancer bądź Privateer, ale w X3: Terran Conflict takie podejście do biznesu to jedynie przygrywka. Po zakupieniu większej liczby frachtowców (w rozmaitych stoczniach 40 modeli do wyboru, różniących się chociażby ładownością, prędkością czy uzbrojeniem) i odpowiednim ich wyposażeniu możemy przerzucić się na handel automatyczny. Piloci dowodzący statkami zaczną rozwijać swoje umiejętności i na koniec przejdą z obsługi jednego sektora do działania w makroskali. Co ciekawe, zamiast tego można im wyznaczyć miejsce startowe i maksymalną odległość, w jakiej mają działać. Z czasem potrafią też sami zainwestować w lepsze wyposażenie statku - na przykład w silniki skokowe lub drony bojowe. Jeśli jednak nie mamy zamiaru wypuszczać frachtowców spod kontroli, wyznaczamy im stałe trasy. Dla każdego coś miłego.
Walka to zarówno wielkie starcia flot, jak i zabawa w stylu symulatora. Choć bez problemu da się kierować pojazdem za pomocą klawiatury i myszki, to gorąco polecamy zaopatrzenie się w joystick. Nie ma to jak drążek sterowy okrętu, zaciśnięty w dłoni podczas panicznych uników i nagłych nawrotów... Do dyspozycji mamy dziesiątki jednostek, od diabelnie szybkich myśliwców po niszczyciele i lotniskowce. Każdy znajdzie coś dla siebie. Do tego dochodzi spora dowolność w wyposażaniu i uzbrajaniu okrętów (z wyjątkiem bardzo ograniczonych pod tym względem, ale morderczych konstrukcji ziemskich). Uganianie się ciężkim myśliwcem dookoła niszczyciela? Objęcie roli lidera formacji 50-ciu myśliwców? Dowodzenie fregatą niszczącą tarcze i wysyłającą marines, by zajęli wrogi statek? X3: Terran Conflict oferuje to wszystko.
Oprócz przypadkowych starć z piratami, Kha'ak i Xenonami - albo prób oczyszczenia zajmowanych przez nich sektorów - walka pojawia się w wielu opcjonalnych misjach, proponowanych na stacjach kosmicznych. Można zgłosić się do patroli, chronić bazy przed pirackimi rajdami, osłaniać konwoje. Pojawiają się niespodziewane okoliczności, czasem dostajemy wsparcie, czasem nie... To jakby pakiet kilku gier dotyczących starć w kosmosie. Do tego podanych w sosie ze szczegółowej, zapierającej dech w piersiach oprawy graficznej.
BUDUJ
Tradycyjnie ważny i tradycyjnie niedorobiony element. Budowa własnych stacji i kompleksów przemysłowych wymaga cierpliwości i nieco doświadczenia. Konektory spinające poszczególne obiekty mają tendencję do zaśmiecania kosmosu, bez ręcznego manipulowania stacjami kosmicznymi ciężko osiągnąć zadowalający efekt i połączyć wszystko razem. Na dodatek dużo konektorów w magiczny sposób zarzyna wydajność programu, gdy przelatujemy obok kompleksu. Cóż, tu Egosoft dalej ma sporo do poprawienia.
MYŚL
Kombinowanie, wyliczanie i koordynowanie imperium składającego się z dziesiątek stacji i setek statków to rzecz wymagająca koncentracji oraz myślenia. Ktoś kiedyś żartobliwie napisał, że seria X to nie zabawa, a praca. Masaż szarych komórek zapewniony. Swoboda, jaką mamy w wyborze sposobu prowadzenia rozgrywki, sprawia, że kusi myśl o zaczęciu wszystkiego na nowo w zupełnie inny sposób. O X3: Terran Conflict myśli się siedząc przed monitorem, w pracy lub szkole i podczas wyprawy do sklepu. Planowanie i eksperymentowanie pochłania sporą część doby.
W momencie premiery produkcja ta pozostawiała nieco do życzenia. Kolejne łatki ponaprawiały wiele błędów i zlikwidowały część problemów z wydajnością, ale w dalszym ciągu lepiej nie stawać do wielkiej bitwy bez potężnego komputera. Te wysokie wymagania rekompensowane są wspaniałą oprawą graficzną i dźwiękową. Czekając, aż nasz statek przeleci poprzez sektor (co może trwać i kilkanaście minut), z przyjemnością przełącza się kamerę i obserwuje ujęcia rozmaitych okrętów. Polska edycja, choć spóźniona, będzie za to zawierała wszystkie patche, więc może nie wyszliśmy na tym poślizgu najgorzej.