Do wygrania:
3 koszulki oraz 15 kodów - każdy o wartości 10 euro.
Odpowiedzi, wyłącznie mailem z wpisanym w tytule RUNESOFMAGIC, prosimy
nadsyłać na adres: do 30 września 2010.
Proszę pamiętać o podaniu swoich danych adresowych!
WIDEOTESTY
BATMAN: ARKHAM ASYLUM
Autor:
Lucas The Great
Data dodania:
2010-04-02
Platforma:
PC, PS3, XBOX 360
Kategoria:
TPP
Premiera:
Już jest
Wydawca:
Eidos
Producent:
Rocksteady
Dystrybutor:
Cenega Poland
Wymagania:
PIV 3 GHz, 1 GB RAM (2 GB – Vista), karta graficzna z Pixel Shader 3.0
Ocena:
Słychać głosy, że Batman: Arkham Asylum ma wielkie szanse na tytuł gry roku. Jest w tym sporo racji, bo dawno nie mieliśmy w rękach tak udanej, dynamicznej i jednocześnie klimatycznej gry.
Batman. Mroczny Rycerz. Prawdziwa, a nie wmówiona przez marketing ikona popkultury. Twardziel walczący z przestępczością bez użycia supermocy, jedynie za pomocą zaawansowanej technologii. Jednocześnie człowiek „starej daty”, z silnym kręgosłupem moralnym, co odróżnia go od wielu innych mścicieli, w tym chociażby Punishera. Po raz pierwszy dołączył do panteonu „nowej amerykańskiej mitologii” dawno, bo w 1939 roku, na łamach Detective Comics. Jak każdy komiksowy bohater przechodził ewolucję – w sumie nic dziwnego, bo oryginalny Bruce Wayne raczej już by nie żył, a na pewno nie był w stanie czynnie zwalczać przestępczości. Sądząc po ilustracjach z tamtego okresu miałby dziś koło setki na karku...
BATMAN NA MIARĘ NASZYCH CZASÓW
Jako ikona, Batman nie jest podatny na upływ czasu. Żyje w metropolii, Gotham City i w dowolnej dekadzie jest od jakiegoś czasu aktywny, mając tyle samo lat (około trzydziestki). To samo dotyczy jego najważniejszych wrogów, którzy pojawiali się na przestrzeni 70 lat i zwykle zostawali na dobre w Gotham City. Batman z opisywanej przez nas gry żyje we współczesnych czasach. Rozmawia przez telefon satelitarny, używa gadżetów z naszej epoki. Część z łotrów, których spotkamy w grze też jest uwspółcześnionych. Właśnie – bandyci, będący zapiekłymi wrogami Mrocznego Rycerza... Gdy Batman ich schwyta – a przecież nie zabija, bo broni prawa – oddaje władzom. Ponieważ większość superłotrów to kompletne świry, nie lądują oni w kiciu, a w psychiatryku. Bardzo konkretnym, umieszczonym na odizolowanej wyspie obok Gotham: Arkham Asylum. I to właśnie w tym przemiłym miejscu przyjdzie nam, w skórze Batmana, spędzić sporo czasu. Wszystko zaczyna się zwyczajnie: ot, Nietoperz znowu złapał Jokera. Tyle, ze tym razem poszło zbyt łatwo, więc Bruce Wayne ma podejrzenia, iż coś jest nie tak. Nie myli się...
WARIATKOWO A LA JOKER
O tym trzeba napisać, zresztą w ten sposób wiele nie zdradzamy: Joker przejmuje kontrolę nad Arkham Asylum. Od tej pory zaczyna się gra, którą ten śmiertelnie niebezpieczny szaleniec toczy z Batmanem. Cały czas szydzi, judzi, wydrwiwa –a to dzięki scentralizowanemu systemowi łączności w szpitalu. Na dodatek, zamieszki w obiekcie skutkują wydostaniem się na wolność kilku innych przyjemniaczków. Seryny morderca Zsazz, piękna Poison Ivy, zakochana w Jokerze Harley Quinn, potworny Bane czy nie mniej uroczy Killer Croc – przyjdzie nam spotkać sporo znanych postaci. W tle zaś przewija się Edward Nigma, geniusz od zagadek, będący fabularnym motorem dla uzyskiwania kolejnych osiągnięć i trofeów w grze. Zawita też Scarecrow (po co było tłumaczyć jego imię na Polski?), spotkaniu z jego halucynogennymi substancjami poświęcone są fragmenty psychodeliczne, oniryczne, od jechane i... kierujące się własną mechaniką rozgrywki. Pojawiają się też nowe twarze, konkretnie zaś personel dobrze zamkniętego zakładu lecznictwa otwartego Arkham Asylum. Mimo, iż mamy do czynienia ze zręcznościową nawalanką TPP, to obecność rozmaitych postaci ma swoje znaczenie. Batman: Arkham Asylum jest bowiem grą o barwnej, rozbudowanej fabule pełnej scen charakterystycznych dla opowieści o Mrocznym Rycerzu. Zresztą ta gra sprawdza się na każdym polu.
NAWALANKA, ALE JAKA!
System walki oparty jest o rozmaite kombinacje ciosów i mnożniki bonusów, od których zależy doświadczenie wykorzystywane przy ulepszaniu postaci. W sumie chyba wygodniejszy jest na padzie niż na klawiaturze, ale i tu nie sprawia kłopotów. Animacje stoją na najwyższym poziomie, na specjalną pochwałę zasługują finiszery i wizualizacje ataków specjalnych. Batman może stanąć naprzeciwko kilkunastu przeciwników i wygrać w krótkim starciu. Pod warunkiem, iż nie mają broni palnej. Wtedy zaczyna się zabawa skradankowa. Ciche szybowanie z gargulców ozdabiających stary budynek, przełażenie systemami wentylacyjnymi, krycie się w kanałach technicznych pod podłogą... Pamiętajmy, ze Bruce Wayne nie strzela z pukawek, a jego gadżety służą do obezwładnianiu, nie mordowania. Wrogowie reagują ciekawie, osłaniają się, przeszukują okolice, gdzie zgłuszono ich kompanów. Walki z bossami wymagają sprytu i sprawnych paluchów po równi. Nie zapomniano, że Bruce Wayne jest świetnym detektywem – mamy do dyspozycji osobny tryb wskazujący rozmaite ukryte rzeczy. Co tu dużo gadać, jest rewelacyjnie.
SMAKI I SMACZKI
Zwiedzając Arkham Asylum zdobywamy dane o sławnych pacjentach (również tych nie wykorzystanych w grze), taśmy z nagraniami sesji terapeutycznych w których brali udział... Gratka dla miłośników mitologii superbohaterskiej. Odblokowujemy też trofea, czyli możliwość podziwiania modeli postaci w niewiarygodnej rozdzielczości. Innymi nagrodami są wyzwania, czyli tryb walki bez fabuły. Część z tych elementów znajduje się w miejscach niedostępnych za pierwszą wizytą, dopiero później możemy tam wrócić specjalnie po nie, mając już lepszy sprzęt. Jest co robić, nawet po ukończeniu gry na różnych poziomach trudności. Ba! Przecież można rozwijać Batmana w rozmaity sposób, ulepszając te lub inne ataki. Około 20 godzin grania za pierwszym razem i powód do licznych powrotów – rewelacja!