W ciągu kilku ostatnich lat pojawiły się w świecie gier MMORPG przynajmniej dwa komercyjne, płatne tytuły, które – dzięki swojej „inności” - miały stać się pogromcami World of Warcraft. Wyszło jak zwykle, czyli WoW ma się dobrze, a konkurencja łączy serwery. Tymczasem gdzieś na uboczu, ktoś inny wpadł na zupełnie odwrotny pomysł – skopiował z hitu Blizzarda co się tylko dało, wrzucił system mikropłatności, a całą resztę udostępnił za darmo. Od niedawna również w polskiej wersji językowej.
Nie oszukujmy się bowiem, Runes of Magic jest klonem WoW, tak wiernym oryginałowi, jak to tylko możliwe. Oczywiście twórcy dodali coś od siebie, mamy tu kilka oryginalnych (i udanych) pomysłów, jednak znakomita większość elementów rozgrywki sprawia niekiedy wrażenie żywcem wyjętej z gry Blizzarda. Ale po kolei...
Nie będę się tutaj rozpisywał na temat historii świata, ta bowiem – choć całkiem rozbudowana – nie wybiega poza standardy opowieści fantasy. Podobnie, jak zadania, w których próżno szukać oryginalności; zresztą bardzo przypominają swoje odpowiedniki z WoW. Zadania owe natomiast wykonywać musimy, gdyż to właśnie za ich realizację dostajemy najwięcej punktów doświadczenia.

Do swej dyspozycji otrzymujemy aktualnie dwie rasy (ludzie i elfy) oraz osiem klas postaci, co nie wydaje się być może początkowo zbyt imponujące. Należy jednak pamiętać o dwóch istotnych kwestiach. Po pierwsze, gra jest wyjątkowo często aktualizowana, wciąż pojawiają się nowe elementy, jest wiec spora szansa, że i dostępnych ras będzie z czasem więcej. Po drugie zaś, w Runes of Magic mamy do czynienia z możliwością (a nawet koniecznością) łączenia dwóch klas. Po osiągnięciu 10 poziomu doświadczenia wybieramy sobie alternatywną klasę, która traktowana jest, jako poboczna (z możliwością „przełączenia”). Daje to więc całe mnóstwo możliwości i pozwala stworzyć takiego bohatera, na jakiego mamy ochotę – na przykład leczącego łotra.
Nasz heros opisany jest przez klasyczny zestaw statystyk (siła, zwinność, budowa, inteligencja i mądrość), oraz szereg umiejętności, które wpływają oczywiście na naszą skuteczność w walce. O ile wystarcza to, by dobrze bawić się w wykonywanie zadań i spokojne zdobywanie poziomów doświadczenia, o tyle w trybie PvP dużo ważniejsze stają się posiadane przedmioty. Te zaś możemy nabywać i co najważniejsze ulepszać w zmian za specjalne diamenty. Chyba już każdy domyślił się, że owe diamenty kupujemy za całkiem realne pieniądze?

Jeśli więc ktoś naprawdę poważnie myśli o grze, szczególnie w trybie przeciwko innym graczom, musi liczyć się z tym, że bez zainwestowania prawdziwych pieniędzy wiele nie zdziała. Dobrze jest więc korzystać z forów dyskusyjnych i porad doświadczonych graczy, by wiedzieć w co dokładnie zainwestować. Oczywiście wciąż pojawiają się nowe, bardziej spektakularne zabawki, a już wkrótce maksymalny poziom doświadczenia ma być podniesiony z 50 do 60. To zaś oznacza oczywiście kolejne wydatki.
Najważniejsze jednak, że ekipa tworząca grę naprawdę stara się przez cały czas uatrakcyjnić graczom zabawę. Od małych poprawek w zabugowanych questach, po różnorodne eventy, czy promocje – w Runes of Magic ciągle coś się dzieje. Jeśli tempo dostarczania nowej zawartości i publikowania poprawek zostanie utrzymane, gra ma spore szanse utrzymać się przez naprawdę długi czas.
Mamy tutaj oczywiście również bardzo popularne wśród wielu graczy zbieractwo i rzemiosło, czyli możliwość zbierania (lub wydobywania) surowców i przerabiania ich na przydatne przedmioty. System ten jest dość rozbudowany i całkiem ciekawy, wymaga jednak sporej cierpliwości. Bez rewelacji, po prostu solidnie. To zresztą zdanie, które mogłoby samo w sobie stanowić całą recenzję Runes of Magic.
Ciekawostką jest również możliwość posiadania od samego niemalże początku zabawy własnego domu. To wspaniałe rozwiązanie dla osób, które nie lubią gry w gildiach, gdyż pozwala na korzystanie z większości dobrodziejstw domu gildii w pojedynkę. Oczywiście swoje mieszkanko możemy dowolnie meblować, dekorować oraz zwiększać jego użyteczność, choćby montując w nim warsztaty niezbędne przy craftingu.
Mechanika walki nie odbiega również od schematów. Zaznaczamy cel, po czym nasza postać wykonuje serię podstawowych ataków, przeplatanych specjalnymi ciosami, czy umiejętnościami. W tym przypadku postaci bardziej zaawansowanych warto podkreślić bardzo dobrze sprawdzający się praktyce i wygodny system ustawiania makr.
Nie powinni być również zawiedzeni (choć bez diamentów może być ciężko) miłośnicy trybów PvP. Mamy tu zarówno serwery tego typu, gdzie panują zasady „wolnej amerykanki”, jak i specjalne areny i instancje, gdzie możemy sprawdzić się w walce z innymi graczami zarówno solo, jak i w drużynie, czy podczas walk gildii. Co więcej, istnieje również ciekawa możliwość prowadzenia walk między graczami z różnych serwerów.
Od strony graficznej Runes of Magic ani nie zachwyca, ani też nie odrzuca. Gdyby nie typowo wschodnia stylizacja, można nawet początkowo odnieść wrażenie, że jest to jakiś mod do WoW. Jest komiksowo, niezwykle kolorowo i prosto. Gra potrafi się zadowolić zupełnie przeciętnym pecetem, choć przy wyższych rozdzielczościach jej wymagania wzrastają w postępie geometrycznym.. Znacznie gorzej wypada oprawa dźwiękowa – w poszczególnych lokacjach motywy muzyczne potarzają się do znudzenia, zaś niektóre odgłosy walki, czy potworów brzmią po prostu kiepsko.
Runes of Magic nie jest grą wybitną, ba, nie stara się nawet być taką. Do bólu powiela schematy i nie stara się tego nawet ukrywać. Jest jednak pozycją wartą zainteresowania z trzech przynajmniej powodów. Po pierwsze, jako (prawie) darmowa może być swoistym poligonem dla neofitów, którzy po zabawie odnajdą się w każdym praktycznie MMORPG. Po drugie, gra została spolszczona (i to naprawdę nieźle), co pozwoli bawić się osobom nie znającym biegle angielskiego. Po trzecie zaś, jest to bardzo solidnie wykonana pozycja, z zadziwiająco małą liczbą błędów, które dość szybko są poprawiane. I właśnie owo rzetelne wsparcie przez deweloperów może sprawić, że ten pozorny średniak wybije się ponad przeciętność.